2010/05/31

o promyczkach

dzień z rodzaju "zły dzień", z halucynogennymi przebłyskami eternal sunshine w postaci "look into the light". pierwsza rzecz po zasiąściu do maszyny to to, ciut lepiej. chyba się narkotyzuję muzyką, i to jest, zapewne, niezdrowe.

chłopiec (Nieślubny) mówi: bądź dla mnie milsza. jak masz zły dzień, to ja jestem tym promykiem słońca...
ale słońce już było zajszło za horyzont, czy tam kamienicę.
tylko ja tak mam, że im kto bliższy, tym bardziej potrafi mnie wkurwić?

złe dni ssą!
wrrr.



ps. wiem, jestem "wulgarnym dziewuszyskiem" (copyright Nadach?), ale czasem trzeba se pomóc. choć, jak tak patrzę na Brackiego, to widzę, że jest to taka pomoc w typie alianckiej w czasie II w, zdaje się. jakby nie do końca skuteczna:/

2010/05/30

the clouds are heavy but passing me by



boje burzy. dziś cały dzień straszyło na mokro.

~~
"- a my dziś też mamy koncert, z okazji dni miasta. gra... hatchback. nie, wróć, sedan. chuj, źle. Kombi."
(Łysy Pies)